piątek, 10 maja 2013

1. co Ty tu robisz?

Ja pochodziłem z patologicznej rodziny natomiast on..
Poznaliśmy się w internecie, na stronie dla ciężkiej młodzieży. Początkowo gadałem tylko o sobie, bo nie działo sie u mnie dobrze. Ojciec zmarł, gdy miałem 5 lat. Matka natomiast była alkoholiczką w zaawansowanym stadium. W sumie, jedną nogą była już w grobie. A moja dziewczyna? Po czterech latach związku zdradziła mnie z jakimś typem, zaszła w ciąże i wmawiała, że to moje..
I tak pisaliśmy co u mnie, w sumie co u niego sie działo też wiedziałem, ale wyczułem, że coś kręci czy ukrywa. Nie chciał zbytnio gadać o sobie i o swojej rodzinie. Wiedziałem jedynie co ze znajomymi jego sie działo i jaki oni mieli stosunek do niego. Ale ja chciałem wiedzieć, co z jego rodziną, wiedziałem, że coś sie za tym kryje. Pytałem i pytałem..
No a on? Nadal milczał.. pisał tylko, że frajerzy z osiedla sie z niego śmieją, że dziwak z niego, czy coś.. ale i tak chciałem wiedzieć więcej.. pewnego dnia, po trzech latach znajomości napisał mi (wiem, długo wytrzymałem), że za niedługo jego żywot się zakończy. Myślałem, że debil pod ciężarem jakiś swoich problemów czy presją tych idiotów z osiedla chce sie zabić, ale nie.. wyznał mi, że jest coraz słabszy i że już nie daje rady. Spytałem, o co chodzi, bo w końcu nic o sobie nie opowiedział do tej pory. Oto, co napisał:
"Dziś, 14-go lutego w Walentynki, mija 3 rocznica wykrycia u mnie raka. Złośliwy typ, który pożera każdą cząstke mojej energii. Nie mam siły już dalej żyć, to boli. Boli mnie ta cała pieprzona chemioterapia, to jak każdy patrzy na mnie jak na jakąś ofiarę losu. Każda laska odemnie ucieka, bo myśli że gdy tylko ją pocałuje, padne na nią trupem. Tak, nigdy nie miałem dziewczyny i boli mnie to, tym bardziej w rocznicę.. no bo w końcu, Dzień Zakochanych, nie? A rodzina? Starała sie jak może, by mi ulżyć za co ich kocham. Ale takie traktowanie jak dwuletnie dziecko też potrafi wkurzyć. Dziś piszę ze szpitala, gdzie lekarze stwierdzili, że dziś moje cierpienie się urwie. Dawcą szpiku był mój młodszy brat, szkrab ma 5 lat.. rodzice nic nie mówili, ale zauważyłem, że zmuszanie małego do oddania szpiku ich wykańcza, aż w końcu powiedzieli ''dość''. Wiem.. ale dla mnie to nie jest dziwne, sam miałem wyrzuty sumienia. Starali się co prawda znaleźć innego dawce, ale nic z tego. Pomyślałem, że skoro przez trzy lata nie pytałeś o mnie i szanowałeś moje milczenie, to jednak słowo wytłumaczenia Ci się należy. Szkoda, że jestem chory, bo moglibyśmy spędzić razem piękne chwile. Choć.. nie żałuje, bo może nigdy bym Cie nie poznał. Leżę i ledwo piszę do Ciebie tę wiadomość i czuję, że koniec jest już na prawde blisko. Żałuje, że nie poznaliśmy się osobiście, ale myślałem, że tak będzie lepiej. Dzięki Ci za te 3 lata. Nigdy nie miałem takiego kumpla jak Ty.. ale hej, będe na Ciebie czekać tam, gdzieś we wszechświecie. A więc, żegnaj mój drogi przyjacielu !''
Wiedziałem, gdzie mieszka. Obdzwoniłem wszystkie szpitale onkologiczne w pobliżu jego miasta. Jest ! Ale kurcze.. 3h drogi pociągiem.. ale co tam. Wziąłem ostatnie pieniądze jakie nam zostały na ten miesiąc, przynajmniej matka nie przepije.. wsiadłem do pociągu i jade. ''Czy on nie może jechać szybciej?!''. W końcu.. wysiadłem i pognałem do szpitala. Spytałem jakiejś pielęgniarki czy tu leży, ale nie chciała nic powiedzieć. Najgorsze przeszło mi przez myśl, ale zauważyłem lekarza, więc pytam jego. Wskazał mi sale. Boże, dzięki !
Chciałem wejść na sale, ale nie mogłem.. patrzałem przez szybe na jego wychudzone i umęczone ciało.. jakie to dziwne, jak choroba potrafi wyniszczyć człowieka. Zauważył mnie i się uśmiechnął. Czyżby mnie poznał? Chyba tak, bo kiwnął mi ręką bym wszedł do środka. Wszedłem i usiadłem przy łóżku i nastąpiła krępująca cisza. Wiele chciałem mu powiedzieć, ale nie potrafiłem.. tylko ściskałem jego wychudzoną ręke i patrzałem na niego ze łzami w oczach. ''A ja myślałem, że już nie przyjdziesz'' i odszedł.


blog o wszystkim i o niczym. po to, by upamiętnić swoje myśli, pokazać się światu.

1 komentarz:

  1. Nie cierpię czytać takich historii, bo zawsze ryczę...
    Dzięki za wszystkie komentarze i każdy z osobna :)

    OdpowiedzUsuń